Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 10 gości 
Gimnazjum Nr 56 im. Aleksego Dawidowskiego ps. "Alek"

Z Warszawy do Paryża przez Limę PDF Drukuj Email

Taki był tytuł wystawy przygotowanej przez władze Warszawy z okazji szczytu klimatycznego. Wystawa wędruje po różnych miastach Polski, a teraz gościmy ją w naszej szkole.
Szczyty klimatyczne to spotkania przedstawicieli państw z całego świata, na których dyskutuje się problem zmian w pogodzie. Skąd te zmiany? Jest to skutek zwiększonej emisji dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych. O skutkach tej emisji słyszymy codziennie w wiadomościach: powodzie, tornada, wichury, gwałtowne ulewy zatapiające dzielnice miast, susze , smog zatruwający powietrze w miastach. To właśnie duże miasta produkują 75% dwutlenku węgla, choć zajmują zaledwie 2% powierzchni ziemi. Są główną przyczyną zanieczyszczeń i najbardziej odczuwają ich skutki.
Na szczycie klimatycznym władze miast z całego świata ustaliły, że nie będą czekać na porozumienia i decyzje rządów. Trzeba działać tu i teraz – na szczeblu lokalnym, bo następne pokolenie nie będzie miało czym oddychać.
Wystawa pokazuje proekologiczne inicjatywy polskich miast. Energooszczędne budowle w Bydgoszczy, warszawski system rowerowy Veturilo i hybrydowe autobusy, zmodernizowana oczyszczalnia „Czajka” i elektrociepłownia Siekierki, podążający za słońcem system z ogniwami paliwowymi w Niepołomicach pokazują, że samorządy polskich miast wzięły sobie problem do serca.
Wszyscy nasi uczniowie mieli lekcje ekologii połączone z oglądaniem wystawy, a jako pracę domową dostali zadanie wyszukania innych proekologicznych inwestycji w polskich miastach.

 

 
Festiwal wody PDF Drukuj Email

12 maja w naszej szkole mieliśmy Festiwal Nauki, którego tematem była woda. Choć to temat rzeka, lania wody nie było. Wszyscy znają reakcję: dwa atomy wodoru, jeden atom tlenu i powstaje cząsteczka, bez której nie byłoby życia na ziemi. No i jak przedstawić coś tak prostego w interesujący sposób? Nasi uczniowie (pod kierunkiem nauczycieli) znaleźli rozwiązanie i przedstawili wodę z punktu widzenia różnych dziedzin nauki.

Zaproszeni goście – uczniowie żoliborskich i bielańskich szkół podstawowych wędrowali po naszej szkole poznając różne aspekty wody. W pracowni matematycznej obejrzeli film, w którym z kranu kapała woda i obliczali, ile wody się marnuje. Podziwiali bańki mydlane, dowiedzieli się, jak powstają, jakie mają kształty i dlaczego widać w nich tęczę. W sali geograficznej obejrzeli prezentację o oceanach, rzekach, procesach krasowych i zasoleniu mórz. W pracowni języka niemieckiego nauczyli się przysłów i idiomów ze słowem „Wasser” i rozwiązali krzyżówkę. W sali WOS dowiedzieli się, jakim problemem jest brak wody i obejrzeli film o budowie studni w Sudanie, a następnie przeszli do pracowni biologicznej. Tu nasi młodzi chemicy robili doświadczenia utleniania sodu w wodzie i przeprowadzili przy pomocy gwoździ i prądu elektrolizę wody. Goście obejrzeli też fasole podlewane wodą „kranówą” i destylowaną i wyciągnęli słuszny wniosek, że fasolki uprawiane na wodzie zdemineralizowanej są słabiutkie. Nie zdążyli jeszcze ochłonąć, a już musieli przestawić się na angielski. Krzysiek i Kamil z Ia zaprezentowali „Water and pepper experiment” o zjawisku napięcia powierzchniowego wody. To samo zjawisko, ale w wersji polskiej, goście obserwowali w pracowni fizycznej. Rozwiązali zagadkę, jak stosując prawo Archimedesa udowodniono, że korona królewska nie była z prawdziwego złota. A na koniec w sali polonistycznej poznali mity i bogów związanych z wodą oraz obejrzeli prezentację o motywach wody w literaturze. Jeszcze rozwiązali krzyżówkę i dostali w nagrodę niebieskie ciasteczka w kształcie kropli wody, upieczone przez naszą uczennicę Karolinę.

Wszystko przebiegło sprawnie, a ponieważ tego dnia woda z nieba się nie lała, goście suchą stopą wrócili do swoich szkół bogatsi o wiedzę zdobytą w naszym gimnazjum.

 

 
Celebryci i zaleszczotki czyli egzamin gimnazjalny 2015 PDF Drukuj Email

Gdy pierwsze i drugie klasy zdobywały szczyty Pienin na ”zielonej szkole”, trzecioklasiści wykorzystali ostatni tydzień przed egzaminami na solidną powtórkę.
Godzina prawdy wybiła 21 kwietnia. Punktualnie o 9.00 rozpoczął się egzamin z historii i WOS, a po przerwie uczniowie zmagali się z zawiłościami języka polskiego i zastanawiali nad jakością sławy celebrytów. Nie było zaskoczeń, uczniowie wychodzili zadowoleni, choć spodziewali się rozprawki a nie opowiadania z motywem podróży.
Prawdziwy stres zawładnął uczniami następnego dnia. Biologia, chemia, fizyka i geografia na początek. Czy zaleszczotka to pajęczak czy owad? Jaki był wpływ El Nino na wielkość dzioba zięby Darwina? Takie zadania rozgrzały naszych trzecioklasistów, a stres odpłynął w niebyt, by pojawić się ponownie przed sprawdzianem z matematyki. Nie było tak źle, „królowa nauk” okazała swą łaskawość wobec uczniów.
Ostatni dzień egzaminów to sprawdzian znajomości angielskiego lub niemieckiego – typowy test, znów bez niespodzianek.
I już po egzaminach. Ciekawe, czy ktoś z uczniów sprawdził, jak wygląda zaleszczotka albo zięba Darwina?

 

 
Zielona szkoła – Pieniny 2015 – dzień 5 PDF Drukuj Email

Ostatni dzień pobytu minął nam w całości na podróży powrotnej do Warszawy, z dłuższym przystankiem na zwiedzanie Krakowa. Dzień przywitał nas deszczem. Po śniadaniu szybko spakowaliśmy się do autokarów i wyruszyliśmy w podróż. Do samego Krakowa padał deszcz, momentami dość intensywny. Perspektywa zwiedzania dawnej stolicy Polski w deszczu nieco nas martwiła, ale na szczęście tuż po przejechaniu znaku z napisem Kraków deszcz nagle zgasł i gdy dojechaliśmy na Plac Matejki gdzie zaczynaliśmy zwiedzanie zaczęło nawet nieśmiało przebłyskiwać przez chmury słoneczko.
Zwiedzanie Drogi Królewskiej rozpoczęliśmy od Barbakanu. Potem przeszliśmy przez Bramę Floriańską i ulicą Floriańską doszliśmy do Rynku Głównego. Po przekazaniu informacji i pokazaniu najważniejszych zabytków znajdujących się na rynku, czyli: Sukiennic, Kościoła Mariackiego, Kościoła św. Wojciecha, Wieży Ratuszowej i pomnika Adama Mickiewicza daliśmy młodzieży trochę czasu wolnego na zakup pamiątek, wizytę w McDonaldzie i podziwianie krakowskiej starówki.
W samo południe, już wszyscy razem, wysłuchaliśmy krakowskiego hejnału i udaliśmy się ulicą Grodzką w stronę Wawelu. Po drodze minęliśmy jeszcze kościół św. Piotra i Pawła oraz dom Jana Długosza i przeszliśmy na zamek. Samego zamku nie zwiedzaliśmy, weszliśmy natomiast do Katedry Królewskiej aby obejrzeć grobowce królewskie i słynny Dzwon Zygmunta. Następnie udaliśmy się na zamkowy dziedziniec i wzdłuż murów obronnych nad Wisłą przeszliśmy pod smoczą jamę, gdzie urzęduje Smok Wawelski. Stamtąd, brzegiem Wisły poszliśmy już do naszego autokaru.
Dalsza część podróży powrotnej minęła nam już przy ładnej pogodzie. Mieliśmy po drodze jeszcze jeden krótki postój na toaletę. Do Warszawy przyjechaliśmy około godziny 18. Niestety tradycyjne korki w Jankach i Raszynie przedłużyły nasz powrót o ponad godzinę i na miejsce przyjechaliśmy parę minut po 19. I tak oto zakończyła się tegoroczna zielona szkoła w Pieninach!

 

 
Zielona szkoła – Pieniny 2015 – dzień 4 PDF Drukuj Email

Przedostatni dzień zielonej szkoły spędziliśmy w Zakopanem. Od rana była piękna, słoneczna pogoda i jadąc do stolicy Tatr mieliśmy cudowny widok na całe Tatry. Po dojechaniu na miejsce udaliśmy się pod dolną stację kolejki na Gubałówkę z zamiarem wjechania na szczyt. Niestety okazało się, że kolejka jest w konserwacji i będzie czynna dopiero od soboty. Nasze plany się trochę skomplikowały, ale postanowiliśmy podejść trochę w stronę hotelu Kasprowy i wjechać na szczyt wyciągiem krzesełkowym obok hotelu. Niestety i tu okazało się, że kolejka jest w konserwacji i nie działa. Zrezygnowaliśmy więc z dalszej wędrówki w stronę Butorowego Wierchu, bo sam wjazd i zjazd z niego byłby bez sensu.
Kolejnym zaplanowanym punktem zwiedzania był słynny kościół i cmentarzyk na Pęksowym Brzyzku, na którym pochowani są znani ludzie związani z historią gór i Zakopanego, tacy jak Stanisław Witkiewicz (Witkacy), Tytus Chałubiński, Kornel Makuszyński, Sabała, Hasior, Stanisław i Helena Marusarzowie i inni.
Kolejnym punktem były słynne Krupówki. Na nich daliśmy dzieciom czas wolny na zakupy pamiątek. Oczywiście trzeba było kupić także oscypki.
Na koniec pobytu w Zakopanem podjechaliśmy na chwilkę pod Wielką Krokiew, zrobiliśmy trochę zdjęć i ruszyliśmy w drogę powrotną przez Jaszczurówkę, Cyrhlę, Bukowinę i Białkę Tatrzańską. Znów mogliśmy po drodze podziwiać piękną panoramę Tatr. Po przyjeździe do ośrodka zjedliśmy obiadokolację, a wieczorem będziemy mieli pożegnalnego grilla, jeżeli pogoda nam na to pozwoli, bo zbierają się chmury i zapowiadali, że może popadać a nawet zagrzmieć. Miejmy nadzieję, że pogoda pozwoli nam pożegnać się ze Sromowcami a jutro jeszcze wstrzyma się z opadem, aż zdążymy na sucho zwiedzić Kraków!
Ps. Grill nam się udał, pogoda dopisała, kiełbasa smakowała, a niebo byłe całe w gwiazdach :).

 

 
Zielona szkoła – Pieniny 2015 – dzień 3 PDF Drukuj Email

Dzisiaj najcięższy dzień na zielonej szkole dla osób, które zdecydowały się na pieszą wędrówkę szlakami górskimi. Po przyjemnym początku, jakim miał być spływ tratwami po Dunajcu osoby chętne czekała kilkugodzinna podróż grzbietem Pienin Właściwych, tzw Sokolą Percią, od stóp Sokolicy aż do Sromowców Niżnych.
Z przystani flisackiej Kąty wszyscy wyruszyliśmy na spływ o godzinie 9 rano. Osoby, które szły w góry płynęły o kilkaset metrów krócej niż pozostali, bo tylko do przeprawy promowej przez Dunajec w miejscu, gdzie rozpoczyna się niebieski szlak na Sokolicę. Pozostali popłynęli do Szczawnicy i tam zwiedzali miasto. Sam spływ odbył się bez niespodzianek. Z tratw podziwialiśmy przepiękny przełom Dunajca.
Po dotarciu na punkt wymarszu opuściliśmy tratwy i od razu stromą ścieżką pod górę zaczęliśmy wspinaczkę na Sokolicę. Pogoda i dziś nam sprzyjała. Słońce powoli zaczęło przebijać się przez chmury, było ciepło i mniej wiało. Dojście na Sokolicę zajęło nam około godziny. Po drodze mijaliśmy przepiękny bukowo-jodłowy las (choć buki nie były jeszcze zielone bo dopiero co zaczęły puszczać pąki), a po dotarciu na platformę widokową na Sokolicy podziwialiśmy przepiękny widok przełomu Dunajca z góry, oraz słynne poskręcane sosny.
Po zejściu z Sokolicy zaczęliśmy trzygodzinną wędrówkę Sokolą Percią w kierunku Trzech Koron (982 m n.p.m.) – najwyższego szczytu Pienin Właściwych. Po drodze jeszcze minęliśmy szczyt Czertezik a następnie szliśmy kilkaset metrów stromym, eksponowanym szlakiem nad przepaścią. Widoki były fantastyczne, wrażenia również. Później szlak się nieco „uspokoił” i prowadził przyjemną i niezbyt trudną trasą wśród bukowo-jodłowego lasu aż do przełęczy Szopka lub jak kto woli – Chwała Bogu.
Z przełęczy pozostało nam już tylko około godzinne podejście na sam szczyt Trzech Koron i platformę widokową na Okrąglicy. Roztaczał się z niej fantastyczny widok na Dunajec i Sromowce Niżne. Po sesji zdjęciowej i krótkim odpoczynku udaliśmy się w dół, w drogę powrotną do Sromowców Niżnych, gdzie czekał już na nas autokar.
Zejście zajęło nam około godziny. Po drodze przechodziliśmy przez uroczy Wąwóz Szopczański (przez wielu błędnie nazywany Sobczańskim), a na sam koniec wędrówki, przy bacówkach i schronisku PTTK „Trzy Korony” pożegnał nas ostatni raz szczyt Trzech Koron, tym razem widziany od dołu. Pozostało nam już tylko wsiąść do autokaru i wrócić do ośrodka, gdzie czekał już na nas gorący posiłek. Dzisiejsza wędrówka zajęła nam 5 i pół godziny, była długa i miejscami męcząca, ale piękne widoki po drodze wynagrodziły nam w pełni trudy wspinaczki i wszyscy wróciliśmy zadowoleni!

 

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 37
Valid XHTML 1.0 Transitional
Valid CSS!