Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 12 gości 
Gimnazjum Nr 56 im. Aleksego Dawidowskiego ps. "Alek"

Zielona szkoła – Pieniny 2015 – dzień 5 PDF Drukuj Email

Ostatni dzień pobytu minął nam w całości na podróży powrotnej do Warszawy, z dłuższym przystankiem na zwiedzanie Krakowa. Dzień przywitał nas deszczem. Po śniadaniu szybko spakowaliśmy się do autokarów i wyruszyliśmy w podróż. Do samego Krakowa padał deszcz, momentami dość intensywny. Perspektywa zwiedzania dawnej stolicy Polski w deszczu nieco nas martwiła, ale na szczęście tuż po przejechaniu znaku z napisem Kraków deszcz nagle zgasł i gdy dojechaliśmy na Plac Matejki gdzie zaczynaliśmy zwiedzanie zaczęło nawet nieśmiało przebłyskiwać przez chmury słoneczko.
Zwiedzanie Drogi Królewskiej rozpoczęliśmy od Barbakanu. Potem przeszliśmy przez Bramę Floriańską i ulicą Floriańską doszliśmy do Rynku Głównego. Po przekazaniu informacji i pokazaniu najważniejszych zabytków znajdujących się na rynku, czyli: Sukiennic, Kościoła Mariackiego, Kościoła św. Wojciecha, Wieży Ratuszowej i pomnika Adama Mickiewicza daliśmy młodzieży trochę czasu wolnego na zakup pamiątek, wizytę w McDonaldzie i podziwianie krakowskiej starówki.
W samo południe, już wszyscy razem, wysłuchaliśmy krakowskiego hejnału i udaliśmy się ulicą Grodzką w stronę Wawelu. Po drodze minęliśmy jeszcze kościół św. Piotra i Pawła oraz dom Jana Długosza i przeszliśmy na zamek. Samego zamku nie zwiedzaliśmy, weszliśmy natomiast do Katedry Królewskiej aby obejrzeć grobowce królewskie i słynny Dzwon Zygmunta. Następnie udaliśmy się na zamkowy dziedziniec i wzdłuż murów obronnych nad Wisłą przeszliśmy pod smoczą jamę, gdzie urzęduje Smok Wawelski. Stamtąd, brzegiem Wisły poszliśmy już do naszego autokaru.
Dalsza część podróży powrotnej minęła nam już przy ładnej pogodzie. Mieliśmy po drodze jeszcze jeden krótki postój na toaletę. Do Warszawy przyjechaliśmy około godziny 18. Niestety tradycyjne korki w Jankach i Raszynie przedłużyły nasz powrót o ponad godzinę i na miejsce przyjechaliśmy parę minut po 19. I tak oto zakończyła się tegoroczna zielona szkoła w Pieninach!

 

 
Zielona szkoła – Pieniny 2015 – dzień 4 PDF Drukuj Email

Przedostatni dzień zielonej szkoły spędziliśmy w Zakopanem. Od rana była piękna, słoneczna pogoda i jadąc do stolicy Tatr mieliśmy cudowny widok na całe Tatry. Po dojechaniu na miejsce udaliśmy się pod dolną stację kolejki na Gubałówkę z zamiarem wjechania na szczyt. Niestety okazało się, że kolejka jest w konserwacji i będzie czynna dopiero od soboty. Nasze plany się trochę skomplikowały, ale postanowiliśmy podejść trochę w stronę hotelu Kasprowy i wjechać na szczyt wyciągiem krzesełkowym obok hotelu. Niestety i tu okazało się, że kolejka jest w konserwacji i nie działa. Zrezygnowaliśmy więc z dalszej wędrówki w stronę Butorowego Wierchu, bo sam wjazd i zjazd z niego byłby bez sensu.
Kolejnym zaplanowanym punktem zwiedzania był słynny kościół i cmentarzyk na Pęksowym Brzyzku, na którym pochowani są znani ludzie związani z historią gór i Zakopanego, tacy jak Stanisław Witkiewicz (Witkacy), Tytus Chałubiński, Kornel Makuszyński, Sabała, Hasior, Stanisław i Helena Marusarzowie i inni.
Kolejnym punktem były słynne Krupówki. Na nich daliśmy dzieciom czas wolny na zakupy pamiątek. Oczywiście trzeba było kupić także oscypki.
Na koniec pobytu w Zakopanem podjechaliśmy na chwilkę pod Wielką Krokiew, zrobiliśmy trochę zdjęć i ruszyliśmy w drogę powrotną przez Jaszczurówkę, Cyrhlę, Bukowinę i Białkę Tatrzańską. Znów mogliśmy po drodze podziwiać piękną panoramę Tatr. Po przyjeździe do ośrodka zjedliśmy obiadokolację, a wieczorem będziemy mieli pożegnalnego grilla, jeżeli pogoda nam na to pozwoli, bo zbierają się chmury i zapowiadali, że może popadać a nawet zagrzmieć. Miejmy nadzieję, że pogoda pozwoli nam pożegnać się ze Sromowcami a jutro jeszcze wstrzyma się z opadem, aż zdążymy na sucho zwiedzić Kraków!
Ps. Grill nam się udał, pogoda dopisała, kiełbasa smakowała, a niebo byłe całe w gwiazdach :).

 

 
Zielona szkoła – Pieniny 2015 – dzień 3 PDF Drukuj Email

Dzisiaj najcięższy dzień na zielonej szkole dla osób, które zdecydowały się na pieszą wędrówkę szlakami górskimi. Po przyjemnym początku, jakim miał być spływ tratwami po Dunajcu osoby chętne czekała kilkugodzinna podróż grzbietem Pienin Właściwych, tzw Sokolą Percią, od stóp Sokolicy aż do Sromowców Niżnych.
Z przystani flisackiej Kąty wszyscy wyruszyliśmy na spływ o godzinie 9 rano. Osoby, które szły w góry płynęły o kilkaset metrów krócej niż pozostali, bo tylko do przeprawy promowej przez Dunajec w miejscu, gdzie rozpoczyna się niebieski szlak na Sokolicę. Pozostali popłynęli do Szczawnicy i tam zwiedzali miasto. Sam spływ odbył się bez niespodzianek. Z tratw podziwialiśmy przepiękny przełom Dunajca.
Po dotarciu na punkt wymarszu opuściliśmy tratwy i od razu stromą ścieżką pod górę zaczęliśmy wspinaczkę na Sokolicę. Pogoda i dziś nam sprzyjała. Słońce powoli zaczęło przebijać się przez chmury, było ciepło i mniej wiało. Dojście na Sokolicę zajęło nam około godziny. Po drodze mijaliśmy przepiękny bukowo-jodłowy las (choć buki nie były jeszcze zielone bo dopiero co zaczęły puszczać pąki), a po dotarciu na platformę widokową na Sokolicy podziwialiśmy przepiękny widok przełomu Dunajca z góry, oraz słynne poskręcane sosny.
Po zejściu z Sokolicy zaczęliśmy trzygodzinną wędrówkę Sokolą Percią w kierunku Trzech Koron (982 m n.p.m.) – najwyższego szczytu Pienin Właściwych. Po drodze jeszcze minęliśmy szczyt Czertezik a następnie szliśmy kilkaset metrów stromym, eksponowanym szlakiem nad przepaścią. Widoki były fantastyczne, wrażenia również. Później szlak się nieco „uspokoił” i prowadził przyjemną i niezbyt trudną trasą wśród bukowo-jodłowego lasu aż do przełęczy Szopka lub jak kto woli – Chwała Bogu.
Z przełęczy pozostało nam już tylko około godzinne podejście na sam szczyt Trzech Koron i platformę widokową na Okrąglicy. Roztaczał się z niej fantastyczny widok na Dunajec i Sromowce Niżne. Po sesji zdjęciowej i krótkim odpoczynku udaliśmy się w dół, w drogę powrotną do Sromowców Niżnych, gdzie czekał już na nas autokar.
Zejście zajęło nam około godziny. Po drodze przechodziliśmy przez uroczy Wąwóz Szopczański (przez wielu błędnie nazywany Sobczańskim), a na sam koniec wędrówki, przy bacówkach i schronisku PTTK „Trzy Korony” pożegnał nas ostatni raz szczyt Trzech Koron, tym razem widziany od dołu. Pozostało nam już tylko wsiąść do autokaru i wrócić do ośrodka, gdzie czekał już na nas gorący posiłek. Dzisiejsza wędrówka zajęła nam 5 i pół godziny, była długa i miejscami męcząca, ale piękne widoki po drodze wynagrodziły nam w pełni trudy wspinaczki i wszyscy wróciliśmy zadowoleni!

 

 
Zielona szkoła – Pieniny 2015 – dzień 2 PDF Drukuj Email

Dzisiaj mieliśmy ambitny plan zdobycia najwyższego szczytu Pienin – Wysokiej. Wędrówkę na szczyt zaczęliśmy od przepięknego Wąwozu Homole. Wąwóz zwiedzili wszyscy, ale na szczyt poszli już tylko chętni.
Pogoda dzisiaj była cudowna. No, może poza wiatrem, który momentami wiał dosyć mocno. Ale powinniśmy się cieszyć, że wiało, bo dzięki temu mieliśmy bardzo dobrą widoczność, ale o tym napiszę nieco później.
Tak więc po dojściu do górnego wylotu Wąwozu Homole poszliśmy dalej szlakiem w kierunku wyłaniającego się powoli zza lasu szczytu Wysoka, lub Wysokie Skałki (obie nazwy stosowane są zamiennie). Sam szczyt ma 1050 m n.p.m. (niektóre źródła podają, że ma o 2 metry więcej) a podejście pod niego nie jest zbyt trudne, choć momentami droga pnie się monotonnie i dosyć stromo pod górę. Dodatkowo w górnej części szlaku, na północnym zboczu szczytu leżało jeszcze sporo śniegu i raz po raz co poniektórzy musieli przywitać się z zimnym podłożem.
Wysiłek wspinaczki opłacił się jednak. Widoki po wejściu na szczyt były przepiękne. Widzieliśmy doskonale prawie całe pasmo Tatr, Trzy Korony, a nawet Babią Górę. Przewodnik powiedział nam, że tak dobra widoczność zdarza się tylko kilka razy w roku – mieliśmy więc dzisiaj dużo szczęścia! Po zrobieniu zdjęć i nazachwycaniu się widokami ruszyliśmy w drogę powrotną. Wracaliśmy inną trasą, najpierw wzdłuż głównego grzbietu pasma Małych Pienin, później polaną w dół wzdłuż wyciągu narciarskiego aż do dolnego wylotu Wąwozu Homole, gdzie czekał już na nas autokar.
Zjechaliśmy do ośrodka na obiad, ale najpierw jeszcze zatrzymaliśmy się na pół godzinki w Biedronce, żeby wszyscy mogli zrobić sobie upragnione zakupy (czyli chipsy i żelki oraz picie). Po obiedzie udaliśmy się na zwiedzanie zamku Dunajec w Niedzicy. Potem jeszcze na chwilę poszliśmy na zaporę na Dunajcu, dzięki której powstał Zalew Czorsztyński i wróciliśmy do ośrodka.
Jutro czeka nas spływ tratwami po Dunajcu i powrót górami przez Sokolicę i Trzy Korony!

 

 
Zielona szkoła – Pieniny 2015 – dzień 1 PDF Drukuj Email

Dziś pierwszy dzień naszej Zielonej szkoły w Pieninach. Pojechały, jak zawsze, wszystkie klasy pierwsze i drugie. Trzecie w tym czasie będą przygotowywać się do egzaminów gimnazjalnych.
Z Warszawy wyjechaliśmy po 7 rano. Po drodze zatrzymaliśmy się na krótki postój, na parkingu przed Chęcinami, z widokiem na chęciński zamek. Przejechaliśmy przez centrum Krakowa (ale bez zwiedzania, które mamy zaplanowane na piątek w drodze powrotnej) i udaliśmy się na zwiedzanie Kopalni Soli w Wieliczce. Dwugodzinne zwiedzanie minęło nam bardzo szybko, gdyż kopalnia jest naprawdę przepiękna.
Następnie, już bez zatrzymywania się, pojechaliśmy do naszego ośrodka „Orle Gniazdo” w Sromowcach Wyżnych nad Jeziorem Sromowieckim. Z okien ośrodka mamy widok na zamek Dunajec w Niedzicy i zaporę nad Zalewem Czorsztyńskim. Po zjedzeniu obiadokolacji i rozlokowaniu się w swoich pokojach wszyscy mają czas wolny przed ciszą nocną. Jutro jedziemy do Wąwozu Homole, a chętni będą chcieli zdobyć najwyższy szczyt Pienin – Wysoką – 1050 m n.p.m. Pogoda i humory nam dopisują, choć dzisiaj po drodze bardzo wiało.

 
Lekcja geografii z zaćmionym słońcem PDF Drukuj Email

Taka okazja zdarza się raz na kilkanaście lat. Trzeba ją było wykorzystać. 20 marca 2015r. obserwowaliśmy nad Warszawą zaćmienie słońca. Zabraliśmy z klas uczniów, kurtki, płyty CD, klisze fotograficzne, szkło spawalnicze i inne „przydasie” do oglądania słońca i wyszliśmy na boisko. Pogoda była piękna, ani jedna chmurka nie zasłoniła nam niezwykłego zjawiska na niebie. Pani od historii wyjaśniła dzieciom, jak dawno temu ludzie rozumieli to zjawisko, pani i pan od geografii tłumaczyli, jak to się dzieje, że słońce nagle traci blask, a pani od angielskiego wykorzystała sytuację, aby nauczyć kilku nowych słówek. Gdy słońce odzyskało blask, wróciliśmy na lekcje.

 

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 36
Valid XHTML 1.0 Transitional
Valid CSS!